sierpnia 02, 2020

jak wybrać studia? + jak wyglądają studia humanistyczne

Wybór odpowiedniej uczelni wydawać się może straszny. Bywa koszmarny, gdy chcesz dowiedzieć się w Internetach cokolwiek o swojej przyszłej placówce, a tam nic konkretnego nie ma. Kpina. Jak więc wybrać ścieżkę dalszego rozwoju, by nie mieć poczucia zmarnowanego czasu?


Kilka wskazówek Skarbnicą wiedzy jest kontakt z jakimś studentem, który uczęszczał na zajęcia do wybranej placówki. Może ktoś z Twoich starych znajomych tam akurat studiuje i wystarczy odkopać go w stercie wspomnień na Facebooku? Nawet najjaśniejszy punkt widzenia i opinia nie przełożą się jednak na to, jak odnajdziesz się na uczelni. To nie będzie przepis na wielki sukces, a porada. Z perspektywy czasu wiem już mniej więcej, na co zwróciłabym uwagę. Ciężko doradzić coś tym bardziej teraz, skoro obostrzenia związane z COVID-19 nadal obowiązują. Najprawdopodobniej studia będą odbywać się stacjonarnie. Oprócz kontaktu ze studentem warto wygooglować ranking Uczelni Wyższych i zobaczyć, na jakim miejscu plasują się wybrane przez nas placówki. Można porównać je ze względu, m.in. na skuteczność metody uczenia bądź na umiędzynarodowienie. Dla mnie osobiście ważne było to, żeby wybrać zgodnie ze swoimi szerokimi zainteresowaniami i znaleźć studia czysto humanistyczne. Coś, co będzie mnie motywować do rozwoju. Od dawna planowałam, że przeprowadzę się do Wrocławia, więc mój wybór był “ograniczony”. Po co komu humaniści? Jeśli jesteś “humanem” i chcesz się w tym kierunku rozwijać, Uniwersytet jest dobrym wyborem, mimo krążących stereotypów. Znajomi nauczyciele zaczęli słać pytania w moim kierunku pytania, co dalej, gdzie idę na studia. Ja na to, jak na lato, że na kulturoznawstwo. A oni: “Potem w muzeum będziesz pracować? Nie ma po tym pracy”. Przypadkiem poznałam żonę wykładowcy na wrocławskim kulturoznawstwie, która chyba jako pierwsza poparła mój pomysł z entuzjazmem. W Internetach niewiele było na temat wybranej placówki, ale sam fakt, że będę studiować kulturę i że warto, wywołał dziwną ekscytację. Jeszcze usłyszysz, że nie warto, że to Ci nic nie da. Tylko przeszkody i problemy z ust... "ścisłowców" bądź tych, co się przebranżowili. To nic nie daje, czasem zasiewa jeszcze więcej wątpliwości. Wszystko zależy od wysiłku i od pragnień. Nikt lepiej od Ciebie nie wie, w jakiej branży będziesz się spełniać. Warto działać na kilku polach i rozwijać się poza studiami. Mimo że kulturoznawstwo nie jest łatwym kierunkiem, przysporzy Cię w wiele cennych umiejętności. Najważniejsze jest to, że Twój wachlarz umiejętności jeszcze bardziej się rozwinie. Kierunki humanistyczne nie są proste Oczywiście nie znajdziesz jednoznacznych odpowiedzi na zadane pytania. Trzeba także liczyć się z tym, że to może szybko nie nastąpić. Niewątpliwie jednak Twoje horyzonty się poszerzą. Druga strona medalu stanie się powszechnością. Nie będzie to jednak gdybanie bez pokrycia, tylko szeroka analiza, obejmująca nawet kilka powiązanych ze sobą nauk. I to naprawdę jest świetne, choć na początku może wydawać się zniechęcające. Szufladkowanie humanistów jest nadal dość powszechne i krzywdzące. Najlepsze jest to, że "ścisłowcy" współpracują z nimi i niejako te dwa rozgraniczenia zawodowe się uzupełniają. Współpraca zachodzi, np. w sektorze IT, gdzie programiści szukają humanistów. Jeśli chcesz odnaleźć siebie, nauczyć się czegoś o sobie, to będzie dobry wybór. Perspektywy A co z zarobkami? No cóż, wierzę, że kto będzie chciał się rozwijać, nie spocznie na laurach i znajdzie zajęcie związane ze swoimi zainteresowaniami. Tylko… to nie przychodzi tak łatwo. Nie ma sensu nakręcać się na to, że będąc kulturoznawcą po studiach, od razu będziesz dyrektorem placówki kulturalnej albo redaktorem pism kulturalnych. To tak niestety nie działa. Potrzebny jest wkład i to porządny. Sama nie do końca wiedziałam, jaki kierunek byłby dla mnie najlepszy. Zostałam technikiem Architektury Krajobrazu i teoretycznie mogłam iść w tym kierunku. Ale tak samo, jak “wymyśliłam” sobie, że zostanę baristką, tak samo “wymyśliłam” sobie Kulturoznawstwo, bo od zawsze lubiłam sztukę, kino, muzykę... Ciekawiły mnie zmiany historyczne, od czego zależało myślenie i zachowanie ludzi. Chciałam rozszerzyć pole rozmyślań, zweryfikować czy dotychczasowe mają dobre podwaliny. I wiesz co, faktycznie, studia kulturoznawcze na to pozwoliły. Najlepsze jest to, że nic nie jest czarno-białe, ale nie da się tego wyjaśnić dzięki zachowaniu złotego środka, bo zawsze istnieją okoliczności, które wpływają na ciąg wydarzeń. Tutaj przydał się (nie tylko dla mnie, ale dla całej ludzkości) Immanuel Kant, który wprowadził teleologię, czyli ciąg przyczynowo-skutkowy. Jak dokładnie przebiega pierwszy rok na UWr? Mówi się, że początki zawsze są najgorsze. Nie ma co ukrywać, że tak było. Na kulturoznawstwie mnóstwo się czyta, praktycznie na każde zajęcia przewidziany jest jakiś tekst, czy socjologiczny, czy antropologiczny. Niektóre z nich bywały miłe w odbiorze, ale miałam przyjemność czytać dzieła, które były wrzodem na tyłku. XVI wiek nie pobłażał ;) Dopiero omawianie ich na zajęciach pomogło mi zrozumieć, o co tak naprawdę chodziło. Porządne notatki, to skarb, przydają się do kolokwium, jak znalazł. Może być nawet społeczny bank. Niektóre kierunki są mniej wymagające, ale na każdym ważna jest samodzielna praca, jeśli Ci zależy na zbieraniu wiedzy, a nie prześlizgiwaniu się. Na Politechnikach pracuje się w inny sposób, wykonując projekty techniczne i inne rzeczy praktyczne. Niektórzy znajomi mają tylko wykłady. I to jest w porządku. Na moim kierunku przede wszystkim zajęcia były otwarte na wspólną burzę mózgów. Forma wykładu była luźna, przeplatana z dyskusją. Na konwersatoriach – pogaduchy. Padały pytania i kto chciał, mógł podać swoją interpretację problemu. Taki sposób działania z pewnością pootwierał ludzi. Bariera zanikła, ale na dziennych studiach ciężko zadbać o komfort i profilaktykę takiej współpracy. Na ćwiczenia pisało się głównie prace, tworzyło prezentacje czy projekty manualne. Ogólne przygotowywanie się polegało na przeczytaniu i opracowaniu tekstu, problematyki. Potem łączyło się to w spójną całość z perspektywami innych autorów albo z odnalezieniem naleciałości bądź wpływów. Co mi dało studiowanie Kulturoznawstwa? Za mną dopiero pierwszy rok. Zobaczymy, jak wszystko się ułoży. Nauka na Uczelni Wyższej nie jest najważniejsza, można robić inne fajny rzeczy i wcale nie studiować. Kwestia wyboru. Nie wiem jednak, czy bez kulturoznawstwa poznałabym tak ciekawe rzeczy, czy w tym czasie aż tak bym się rozwinęła. Dzięki temu kierunkowi jeszcze więcej spraw wydaje mi się fascynującymi i odkrywanie świata, w tym czegoś nowego daje mi sporo satysfakcji. Tym bardziej że nic nie jest zero-jedynkowe. Kultura może być wszystkim, ale obejmowana jest w węższych (z różnego punktu) ramach. I to jest fascynujące. Chociaż na kolokwium może trochę mniej ;) Ze strony technicznej nauczyłam się, jak sporządzać przypisy do prac naukowych, jak je czytać. Przy okazji zbierać do biblioteczki, zarażona całą wspaniałością literaturę ściśle związaną z kulturą. Dzięki temu, mam co czytać w wakacje. Nauczyłam się przede wszystkim, co może zabrzmieć jak pleonazm, jak studiować. Zgłębiłam odrobinę tego, co jest ważne dla naukowców i jak funkcjonuje ich świat. Miałam okazję wziąć udział w performansie multimedialnym, co zakrawa na wielowymiarowość tych studiów i niewątpliwie jest argumentem przeważającym za studiowaniem tego kierunku. Otaczająca nas rzeczywistość Na kulturoznawstwie przekonałam się, że humanistyka żyje swoim życiem i kto chce, potrafi ją docenić. Oda byłaby w sam raz ;) Tolerancja do Inności była dla mnie niezwykła i pozwoliła mi otworzyć się na inny punkt widzenia. Kulturo, jak to wszyscy pieszczotliwie nazywaliśmy nasz kierunek, pozwoliło na odrzucenie męczących mnie kanonów piękna czy instytucji Kościoła. A te dwie rzeczy niezwykle mnie uwierały przez wiele lat. Pokazało, że to właśnie bycie człowiekiem jest najbardziej wartościowe. Fakt, iż jestem ludzka i mam swoje słabości, pragnienia i chęci kreuje mnie. Czyni wolną i niezależną istotą. Muszę tylko korzystać ze swojego potencjału. Najważniejsze jednak jest to, że analiza zastępuje krytykę. Jaki ten świat stał się piękniejszy, gdy uwolniona zostałam od podświadomościowych komentarzy w głowie na rzecz tolerancji i zrozumienia. Krytyka każdego człowieka, czynności i zjawiska nie ma sensu. To proste jak budowa cepa, tyle że czasem ciężko nawet taki banał wprowadzić w życie… W dobrą stronę Bywa często tak, że komentarz aż ciśnie Ci się na usta, np. gdy widzisz jakąś osobę w za ciasnym i jaskrawym lateksie. Co robisz? Z jednej strony myślisz – co to za oszołom? A z drugiej – i co z tego, może lubi nieprzewiewne materiały? Bywało tak, że przejmowałam się, jak szalona czyjąś opinią. “Bo masz za szerokie biodra” – mówili. I co z tego? Po co to wszystko, to całe przejmowanie! O wiele ciekawiej analizować i dochodzić do wniosków, które mogą być odkrywcze.

To jest jedna z najcenniejszych rzeczy, która zmieniła mnie i moje postrzeganie świata. Była zakorzeniona gdzieś w środku, ale do tej pory nie miała OKAZJI na przebicie skorupy. Bez kultury nie miałaby! Sama nie wiem jeszcze do końca, kim jestem. Zdaję sobie sprawę, że stanowi to pewnego rodzaju proces. Jednak już teraz, po dwóch semestrach jestem wolna od męczącej krytyki i czuję się lepiej, bo każdy powinien móc być sobą. I to bez wyjątku. Wybór należy do... Kultur jest wiele. Opinii różnych ludzi, faktów na świecie także. Nie wszystko, co ktoś mówi o Tobie czy o mnie musi być prawdą. Otwarty na to wszystko człowiek (ludź, jakby to Sebastian powiedział) zdaje sobie z tego sprawę i nie krzywdzi podejrzeniami czy krzywym spojrzeniem innych. Rozumie, bo wie, że każdy jest inny. I o to właśnie chodzi. Dla mnie to jest ważne. A co dla Ciebie? Pomyśl i wybierz zgodnie z samym sobą. Wybór studiów to nie koniec świata. Każdy chce popełniać jak najmniej błędów, czasem się tak nie da. Wybierzesz nie odpowiednio, zrezygnujesz i zajmiesz się czymś innym. W tym czasie możesz rozwinąć swoje umiejętności praktyczne, znaleźć praktyki zawodowe czy staż. Możesz potem studiować coś innego. Tak też bywa. A rok na jakimś kierunku humanistycznym zdecydowanie wiele wniesie do Twojego życia. Zrezygnowanie z czegoś nie zawsze musi być porażką. Stanowić może lekcję, bo w końcu to była jakaś decyzja ;) Paula

Brak komentarzy: