sierpnia 22, 2020
gra w piąty element
Wyobraź go sobie - zarodek, taki niebiologiczny. Zarodek stwierdził, że to nie to, że z tym kończy. Nic z tego życia, tylko bajgle, myślał. Inne ciała w szaleńczym uścisku stoją na klifie i fruwają w górę ulotności. Wygląda to tak dobitnie, że aż mierzi! On tak naprawdę nie zdecydował, a podświadomie tego chciał i pragnął. Trochę się zapatrzył i zawrócił. Minął biuro podróży. Postanowił w końcu zaryzykować. Przecież słyszał od innych: "próbuj, bo nic się nie zmieni. Zagraj w kalambury." Pojechał więc na piąte piętro, a nie do sklepu sztuki. Zaskoczyło go to, ale nie zdziwiło czy nie zaniepokoiło. Przecież nikt normalny takich rzeczy nie czyni! To nie mało jednak znaczenia. Nie pamiętał takiego przyjęcia, bo chyba go nigdy nie zaznał. Czytał o tym, marzył, dotykał splotami połączeń komórek nerwowych, ale nie miał. Potem czuł "nic" i to było dobre. Brał i dawał w końcu bez poczucia winy. Bo zło i demony odeszły w nieznane, zostawiając za sobą tylko głuche telefony. Nie ukrywał, że to mu schlebia, ale nie umiał na to odpowiednio zareagować. Ale przyrzekł, że się naprawi, tylko potrzebuje więcej kofeiny. To nie był przełom, a objaw wyczekiwanej latami normalności, bo życie w skrajności było wiecznie niekończącą się sinusoidą męczących wspomnień. W sennych marach piksele dobitności kłuły nie tylko po oczach. Atakowały jak bicz nagie ciało, powodowały wstrząsy podczas burzy. Gonitwę huraganu i blasków. A to nie każdy lubi. Wtedy przyszło mu na myśl, że tego potrzebuje, nie że ślepo brnie w bagno. Do wyzwolenia jeden krok. Jeden maleńki, a znaczący w tej zawiłości zdarzeń. Nade wszystko i wszystko było na miejscu. Na tym, co być powinno od wielu lat. Nie wiedział, ile godzin było mu jeszcze potrzebnych do normalnego życia. Najważniejsze jednak, że zbliżył się do swojej definicji. Paula

Czytam sobie po raz kolejny i kolejny. W zasadzie to nawet pokusiłem się o rozpoczęcie pisania tutaj własnej interpretacji tejże twórczości, ale poległem, nie wiedząc dlaczego nasz niebiologiczny Zarodek pierw wychodzi na przekór swoim potrzebom, rezygnując z ulotności, a następnie decyduje się jednak tych innych ciał posłuchać, wychodząc na przyjęcie. Pewnie takich zgrzytów w głowie pojawiłoby mi się więcej, ale nie piszę tego jako krytykę, tylko jako związek z tym, co przeszło mi przez myśl jako pierwsze wrażenie. Otóż wydaje mi się, że jest w tym tekście sporo Ciebie, a wiem, jak wiele trzeba siły, wiedzy i artystycznych pokładów w ciele, aby potrafić przelać to wszystko w taką abstrakcyjną formę. Tak więc gratuluję i podziwiam, czekając na dalsze losy zarówno Twoje jak i wykreowanego tutaj Zarodka. ;)
OdpowiedzUsuńZarodek pragnął wyjść poza strefę komfortu. Zapraszam na cd nowych abstrakcji ;)
Usuń